2013-01-14

Kierowca [2008]

Jadą goście, jadą...
Jeżdżą przez 8/10 filmu, przy czym nie jest to jakaś tam sobie symulowana jazda na lawecie - kamera pokazuje na kręcące się koła. "Patrz" - mówi - "To nasze, przez nas kierowane i to nie jest nasze ostatnie słowo". I rzeczywiście nie jest.

Agnieszka Grochowska gra kierowcę wypasionego Merca i wozi po Warszawie kapitalistycznych krwiopijców. Tym razem zdarza jej się wozić Christophera Lamberta, znanego z serii filmów "Nieśmiertelny". W "Kierowcy" Lambert rzeczywiście wygląda jak swego rodzaju nieśmiertelny - mówiąc brutalnie, wygląda jak zombie. Zombie Lambert wsiada do Merca wieczorową porą i każe się wozić w tę, potem każe się wozić we w tę, następnie każe się wieźć tu, aż wreszcie wpada na pomysł, żeby jechać tam. I tak sobie jeździmy po nocnej Warszawie... 

"Tak, właśnie tak wygląda moje miasto nocą..."

Jak wygląda Warszawa nocą? Warszawa nocą nie wygląda, bo jest ciemno. Tu wpis z Filmwebu z działu "Ciekawostki": "Wszystkie zdjęcia do filmu powstawały po zmroku". To jest logiczne i to logiczne w obie strony: jest ciemno, bo kręcą po zmroku, a kręcą po zmroku, bo akcja rozgrywa się po ciemku.
Czemu Agnieszka Grochowska wozi zombie po Warszawie? Nie do końca wiadomo - dopiero w połowie filmu (film trwa godzinę czterdzieści) okazuje się, że zombie szuka dziewczyny.
- Hyyyyy.. - dyszy namiętnie Głos Wewnętrzny, czekając na rzeź, obnażone zęby, furię w przekrwionych oczach i chlusty krwi.
Nie, nie, nie - nic z tych rzeczy. Zombie szuka dziewczyny w celach romantycznych, jest nieszczęśliwie zakochany, płacze i każe jechać na Chłodną. Potem przestaje płakać i każe jechać na Karową. Z Karowej każe jechać pod "Bristol". Spod "Bristolu" - na Chłodną. I tak w kółko... A dziewczyna cały czas przed nim ucieka. Klasyka: "Rólnik kócha dziwczęcie, dziwczęcie ni kócha rólnika".
W końcu zombie dogania dziewczynę, rozmawia z nią dwie minuty i dziewczyna zaczyna kochać go bardzo, a nawet bardziej. Tyle tylko, że zombie przestaje kochać dziewczynę. Zapachniało braćmi Marx i "Nie chciałbym należeć do klubu, który zgodziłby się przyjąć mnie w swoje szeregi".
A na dodatek cały czas w bagażniku Merca siedzi Rosjanin w samym szlafroku.
Poważnie.
Q.E.D.
I ten Rosjanin w szlafroku ma uczulenie na aspirynę.
Poważnie.
Ale kiedy Agnieszka Grochowska daje mu polopirynę - łyka bez słowa i wstrząs anacośtam nie następuje. Nawet wysypki, skubany, nie dostaje.
Poważnie.

Dialogi w 80% po angielsku. Zazwyczaj polski aktor mówiący po angielsku jest straszny jak Szwajcarzy chórem. O dziwo, w "Kierowcy" Agnieszka Grochowska daje radę (angielską dykcję ma lepszą niż polską), Piotr Adamczyk daje radę, Anna Przybylska daje radę... Pomijam akcent, nie każdy nazywa się Hugo Artemis Solon Saturnicus Reginald Arthur Rune i włada płynnie czternastoma językami. Grunt, że wymowa nie parzy, akcenty w zdaniach padają tam, gdzie powinny i po paru minutach na przywyknięcie daje się to oglądać. Jedyny wyjątek stanowi Magdalena Mielcarz, grająca dziewczynę, za którą goni zombie - jej angielski jest klasycznie polsko-aktorski, akcent w zdaniu pada zawsze trzy wyrazy obok najważniejszego, treść i znaczenie mijają się w odległości kilometra, a największe napięcie aktorskie towarzyszy "Dobrze" albo "Tak".

W pierwszej scenie filmu Adam Ferency pokazuje Agnieszce Grochowskiej zdechłą mysz (kochamy polskie kino i jego filozoficzną wymowę). Niestety, "Kierowca" różni się od sztuk Czechowa i w trzecim akcie mysz nie strzela. To dobrze, bo mogłaby obudzić śpiącą publiczność.

PS
W napisach końcowych czytamy: "Agregaty - No Problem". Dobrze, że chociaż agregaty.

PPS
Co za geniusz wymyślił tytuł "Kierowca", skoro nawet w dialogach pada "- Jesteś kierowcą? - Nie, szoferem!"

============
Kierowca ("Limousine") 
2008
Reżyseria: Jérôme Dassier
Scenariusz: Jérôme Dassier
Obsada: Agnieszka Grochowska, Christopher Lambert, Andriej Czadow, Adam Ferency, Andrzej Grabowski, Anna Przybylska, Lesław Żurek, Magdalena Mielcarz.
Dotacja PISF - 1.000.000 zł

4 komentarze:

  1. Jadą, goście, jadą...
    Wydaje mi się, że ten pierwszy przecinek jest jednak zbędny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się
      Ech, żeby nawet w debiucie nie dopilnować?
      Poprawione, dziękuję.

      Usuń
  2. Ojtam, takimi szczególikami nie trzeba się przejmować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzja krótka, ale myślę, że dłuższa byłaby bez sensu - "Kierowca" to film nudny jak flaki z olejem, właśnie go obejrzałem i nie dowiedziałbym się o nim, gdyby nie twoja recenzja. Serdeczne dzięki...

    OdpowiedzUsuń