2013-01-16

Listy do M. [2011]

Hasło "polska komedia romantyczna" od paru lat wywołuje u mnie dziwne odruchy. Włos mi rzednie, twarz mi blednie, za krucyfiksem błądzi mimowolnie ręka, ale potem i tak zawsze w końcu chwyta za tasak.
- Ale, stary, ten film jest inny - przekonywała Opinia Publiczna - Na zagrahohohonicznej licencji. I nie gra w nim Frycz, nie gra Szyc...
- A Karolak gra?
- Karolak gra, ale zasłonięty brodą z waty, więc liczymy go jako pół.

Broda mu się odlepiła. Temu Mikołaju.

Rzecz dzieje się w Wigilię, cztery historie zapętlają i przeplatają się ze sobą: Roma Gąsiorowska dzwoni do młodego Stuhra, który pracuje w rozgłośni, kierowanej przez Agnieszkę Wagner, młody Stuhr mieszka obok Piotra Który Został Adamczykiem, żonę Adamczyka bzyka Karolak w stroju świętego Mikołaja (i czarnych skarpetkach!), który to z kolei Karolak pracuje z Romą Gąsiorowską w mikołajowej firmie Pawła Małaszyńskiego, w przeciwieństwie do Wojciecha Malajkata, który nie pracuje w firmie Małaszyńskiego, ale jest za to nieszczęśliwym mężem Agnieszki Wagner, filmowej siostry Katarzyny Zielińskiej, owocnie bzykniętej dziewięć miesięcy wcześniej przez Tomasza Karolaka (wtedy chyba nie w stroju Mikołaja, bo kto by nosił strój Mikołaja w marcu?) i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.

Wszyscy mieszkają w pięknych, przestronnych mieszkaniach z widokiem (bo to jest komedia romantyczna), wszyscy pracują w pięknych, przestronnych firmach (bo to jest komedia romantyczna), wszyscy szukają uczucia (bo to jest komedia romantyczna) i wszyscy mają bumboksy (bo to jest... yyy... to jest nieco dziwne).
- No tak, amerykański plastik, product placement, wszyscy śliczni, bogaci! - zżymnął się Głos Węwnętrzny.
A, przepraszam, czego się spodziewałeś w takim filmie? Pijanego Dziabasa z siekierą? Lindy z kałachem, "a-zabijającego-ich-wszystkich" w imię zasad? Taka konwencja, ma być ślicznie, ma być romantycznie, a czy jest? Bo ja wiem?... Tu dziewczątko ucieka z bidula i błąka się po bezdrożach, tam chłopiec kradnie żarcie dla pasa, bo matka w Wigilię narąbana jak szpadel, ówdzie z sympatycznego DJ-a, żeby nie cieszył się za bardzo, zrobiono wdowca, na marginesie toksyczny ojciec kryptogeja, żona puszczalska tak bardzo, że barłoży się pozamałżeńsko, gdy teść drzemie za ścianą. Lekko sklerotyczny, co prawda, ale zawsze to jednak teść...
- Dżizas, to jest komedia romantyczna czy motel Normana Batesa? - przeraził się Głos Wewnętrzny.
Nie, sielanka albo SF - zauważ, że Empik w Arkadii jest w Wigilię pusty, przestronny...

Product placement w oparach absurdu

Oczywiście, jak na komedię romantyczną przystało, wszystko kończy się dobrze - wszyscy znajdują miłość, szczęście, sukcesy w życiu zawodowym i radość w życiu osobistym, a pan Koracz śpiewa piosenkę o zdrowiu.
A, właśnie - muzyka. Muzyka fatalna. Bo nachalna.

Przeplatanie się czterech historii nie boli oglądającego zbytnio, zachowane są prawa fizyki, choć Roma Gąsiorowska mogłaby rozpoznać Stuhra po głosie, skoro codziennie słucha go w radio, Maciej Stuhr mógłby rozpoznać w facecie, który ma zamiar śmignąć z dachu, sąsiada zza ściany, a filmowa rodzina mogłaby poświęcić trochę więcej czasu na przejście od  "Może ci ta japa zamarznie! Ty pieprzony dupku! Zamknij japę! Ty nieczuły palancie! Nienawidzę was!" do śmiechów, uścisków i radosnej, świątecznej zgody. 20 sekund to jednak lekkie przegięcie, nawet jak na komedię romantyczną. 

Aktorskim odkryciem filmu jest dla mnie Katarzyna Zielińska, której wcześniej chyba nigdzie nie widziałem, a piszę "chyba", bo pani Z. jest wyrazista jak zgrzewka wody mineralnej z Lidla. Nie wiadomo, kim jest, po co jest, kogo gra, co gra, dlaczego gra i dlaczego cierpiąc, krzycząc, ciesząc się, dumając i wzruszając wygląda zawsze tak samo. Po trzeciej scenie odnosi się wrażenie, że obecność tej aktorki w "Listach do M." (i w każdym innym filmie) to product placement per se oraz ipso facto.

W sumie cienki film gatunkowy: jakoś tam trzymający się "założeń taktycznych", o pół godziny za długi, opakowany reklamami sponsorów i naszpikowany "gwiazdami". Ale jak na polską komedię romantyczną - więcej niż przyzwoity i Guinness przeciw śmietanie homogenizowanej, że TVN (ich to bowiem produkcja) będzie puszczać "Listy do M.") w każde święta przez następne 25 lat. Ciekawe, jak wiele w tym "jak na polską..." zasługi zagranicznej licencji i faktu, że reżyser jest fabularnym świeżakiem, nieskażonym jeszcze polską szkołą filmową?

Varia:
Agnieszka Wagner powinna udusić osoby odpowiedzialne za kostiumy
Konsultantów ds policyjnych było dwóch, a konsultant ds. samochodów był jeden, choć w filmie gra tyle samo samochodów, co policjantów.
Papierosy palą dwie osoby i obie z tej samej rodziny. Patologicznej mocno - trzecia sztuka nie pali, ale bzyka się z Mikołajem.
Pytanie: gdzie w Warszawie można w Wigilię o 22:00 zamówić pizzę z dostawą?
Wartość dokumentalna: 0:55:50 - obsługa Empiku ukłaaaaadaaaa książkiiii naaaaa póóóóółkaaach....


W dziale "Postmodernizm": Alfred Hitchcock, "Ptaki".


============ 
Listy do M. 
2011
Reżyseria: Mitja Okorn  
Scenariusz: Karolina Szablewska, Marcin Baczyński  
Obsada: Maciej Stuhr, Roma Gąsiorowska-Żuławska, Piotr Adamczyk, Tomasz Karolak, Julia Wróblewska, Wojciech Malajkat, Agnieszka Wagner, Agnieszka Dygant, Lech Ordon, dwóch konsultantów. ds policyjnych, Beata Tyszkiewicz i inni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz