2013-01-26

Mniejsze zło [2009]

W jednej ze scen bohater pali w ognisku stos papierów. Bujający się opodal w łódce Bene Rychter wznosi w górę flaszkę czystej i rechocze z sympatią: "Poezja, kurwa, nie?"
Otóż nie - proza, niestety.  


W skrócie (dużym): młody, uznany za zdolnego, zaczyna robić karierę w późno PRL-owskiej poezji. Strasznie mu się to podoba, więc chce robić tę karierę nadal i wszystkie chwyty dozwolone, z plagiatem i kradzieżą włącznie. Ponieważ to polska literatura - kariera rozwija się i rozkwita nad podziw. W końcu bohater przeżywa oświecenie, odrodzenie i barok równocześnie, poświęca się dla Ojczyzny, daje się zamknąć do więzienia, skąd wychodzi uśmiechnięty, odmieniony, z grubym odkupieniem pod pachą. Morał. Kurtyna.

"Kamil to niebanalna postać, złożona osobowość" - przeczytałem w wywiadzie, którego udzielił reżyser. I ręce mi opadły. Gdyby Janusz Morgenstern powiedział: "Kamil to emocjonalny miś-patyś, unoszący się na powierzchni życia i z obrażoną miną płynący tam, gdzie go nurt historii poniesie" to mógłbym uznać, że film mu wyszedł niezły, a obsadzenie w roli głównej Lesława Żurka to strzał w dychę. Ale reżyser powiedział "niebanalna postać i złożona osobowość", więc muszę uznać, że film po prostu mu się nie udał i to nie udał tak bardzo, że nie mam nawet ochoty sięgać po książkę Janusza Andermana, na motywach której powstał scenariusz. 
Może gdyby zagrał inny aktor... Niestety, główną rolę zagrał Lesław Żurek. W "Małej Moskwie" nawet dało się go oglądać (kiedy się gra amanta, nie trzeba grać dobrze, wystarczy wyglądać), w "It's a free world" cieszył oko i pompował narodową dumę ("...działeeeś? Polak gra u Kena Loacha!"), a u Janusza Morgensterna wychodzi przed kamerę, staje i tyle. Wszystkie sceny gra jedną drewnianą miną, jednym drewnianym tonem, jednym drewnianym spojrzeniem. Sukces literacki? Kłótnia z ojcem? Radość z podpisania porozumień sierpniowych? Rozpacz po stracie matki? Mina numer jeden - The Larch... The Larch.... Odejście od modrzewiowego wyrazu twarzy następuje tylko wtedy, gdy grany przez Olafa Lubaszenkę ubek kopie głównego bohatera w odwrotną stronę medalu. Widocznie Olaf Lubaszenko za bardzo wczuł się w rolę i Lesława Żurka naprawdę zabolało.

Człowiek o stu emocjach

"Mniejsze zło" ożywa tylko na drugim planie i tylko czasem: Janusz Gajos po raz kolejny błyszczy, Anna Romantowska tyleż irytuje, co budzi współczucie, w epizodzie i w zabawnej fryzurze pokazuje się Edyta Olszówka, Krzysztof Kowalewski bawi w rólce doktora - i to właściwie wszystko. No, wyróżnia się też Wojciech Pszoniak, ale on ma łatwiej, bo gra wariata. Reszta dopasowała się do głównego bohatera: była drewniana, sztuczna i miało  się ochotę rzucić w nią kapciem.

Nuda, schematy, niewiarygodność postaci, drętwe dialogi drętwo recytowane, niepotrzebnie rozebrane Tamara Arciuch i Julia Kamińska, Magdalena Cielecka nadrabiająca nierozebranie fryzurą przeraźliwą, patetyczno-patheticzne zakończenie i wyskakujące co chwilę wpadki w scenografii, świadczące o tym, że ekipie po prostu się nie chciało i "odwalała partaninę, oglądając się na walec".

Jedno w filmie wyszło całkiem nieźle: przypadkowość karier w... Tu przerwał, lecz róg trzymał. Wszystkim się zdawało, że chciał napisać "...w PRL", podczas gdy przecież takich płaskich i drewnianych jak deska bez sęka twórców, polityków i kogo tam jeszcze spotkać można było i wcześniej, i później, spotyka się ich dziś i będzie się spotykać wiecznie. Twórcom filmu należałoby więc pogratulować ponadczasowego "mesydżu", jest tylko jeden mały problem - za chińskiego boga nie wiem, czy pokazali to, bo chcieli, czy może jednak wyszło im to przypadkiem, by nie powiedzieć - wbrew intencjom. Gdy brać pod uwagę to, co twórcy opowiadali w wywiadach i to, co z tych wypowiedzi zostało na ekranie - bardziej prawdopodobna jest chyba ta druga interpretacja.

W porównaniu z takim np. "Ciachem" może rzeczywiście "Mniejsze zło" jest mniejszym złem, ale primo: "drożdże też są", a secundo - za kwoty, które PISF przeznaczył na "Mniejsze zło", dałoby się nakręcić ze dwa filmy, mogące być "większym dobrem"


============
2009
Reżyseria: Janusz Morgenstern
Scenariusz (na podstawie powieści Janusza Andremana): Janusz Anderman, Janusz Morgenstern
Obsada: Lesław Żurek, Janusz Gajos, Anna Romantowska, Tamara Arciuch, Wojciech Pszoniak, Magdalena Cielecka, Borys Szyc i inni.
Dotacja PISF:  3 000 000 (na realizację), 100 000 (na kampanię promocyjną - twórcy wnioskowali o... uwaga... 600 000!), 80 000 (wykonanie kopii)

6 komentarzy:

  1. *powołując* się na walec! (odwala partaninę)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, rzeczywiście. Wstyd mi, że nie sprawdziłem. Poprawiłbym w tekście, ale wtedy komentarz byłby od czapy, więc niech już wisi tak jak jest - jako wyrzut sumienia.
      I dzięki za sprostowanie :-)

      Usuń
  2. A co to znaczy "powolywac sie na walec"?
    I skad sie wzielo?
    (Jesli ktos jest cierpliwy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plosiem:
      http://www.youtube.com/watch?v=3b-qJEQQrFQ
      Zwrotka czwarta.

      Usuń
  3. Mnie najbardziej absorbowały (bo nic innego się nie znalazło co mogło by mnie absorbować) te wszystkie wpadki scenograficzne. Lampy z Ikei, nowoczesne krany i inne. Dzięki temu nie usnęłam z nudów i nawet trochę się ubawiłam:)
    Pozdrawiam Papryczka.

    OdpowiedzUsuń