2013-01-15

V.I.P. [1991]

Po kilku wyśmienitych komediach Juliusz Machulski postanowił nakręcić film poważny. No, poważniejszy...

Miała być mieszanka sensacji i romantyczności, ale niestety reżysera dopadła choroba zwana wszystkoizmem i zapragnął swoim filmem załatwić wszystkie zagrożenia cywilizacyjne i złożone problemy ludzkości. Z filmu mogliśmy się dowiedzieć, że reżyser ma żonę, że kapitalizm jest dziki, że reżyser ma żonę, że politycy są skorumpowani, że reżyser ma żonę, że Tomasz Mędrzak jest koszmarnym aktorem, że reżyser ma żonę, że prawdziwym artystom jest zawsze ciężko i że Jan Peszek jest jednym z niewielu polskich aktorów, którzy potrafią kląć na ekranie. I że reżyser ma żonę.  

Symbol. Czegoś.

Intryga taka sobie nawet na tamte czasy. Biedny Muzyk zakochuje się w Nieszczęśliwej Kobiecie. Zły Mąż Nieszczęśliwej Kobiety, oczywiście, staje im na drodze (to ulubione zajęcie Złych Mężów, zwłaszcza jeśli są bogaci), Nieszczęśliwa  Kobieta, staje w obronie Biednego Muzyka, a Biedny Muzyk wchodzi w posiadanie taśmy, która Złego Męża usunie z drogi prawdziwej miłości. Kulminacja. Muzyka. Sztampa numer sześć.
Na upartego dałoby się coś z tego wykrzesać. Niestety, kiedy tylko akcja zaczęła wciągać, a dialogi rozwijać się jak rozmaryn, Juliusz Machulski kierował kamerę na Lizę Machulską i było po zabawie, bo Liza Machulska grała gorzej niż Tomasz Mędrzak. W dodatku czasem reżyser wpadał w amok twórczy i przebierał swoją żonę za królewnę na ziarnku grochu, na głowę zakładał jej rogate symbolizmy i wypuszczał na plan krasnoludki na koniach. Fragmenty z królewną i konnymi krasnoludkami zajęły dobre pół godziny filmu i skutecznie załatwiły nastrój sensacji. Który i tak ledwie dyszał po scenach, w których Wojciech Malajkat i Liza Machulska grali uczucie (jedno grało Jadwigą Smosarską, drugie grało Karolem Świerczewskim, przy czym Malajkat bardziej Jadwigą  Smosarską).
Bogusław Sobczuk po raz kolejny pokazał, że aktorstwo to talent, a nie wykształcenie, Maciej Stuhr cherubinkował śliczną falką nad czołem, zaś kim jest Paul Barge – nie wiedziałem przed obejrzeniem "V.I.P."-a, a po obejrzeniu zupełnie nie czułem ochoty, żeby się dowiadywać.To ma być szwarccharakter? Takie mydło lawendowe?
Film miał potencjał i zdecydowanie zyskałby, gdyby reżyser był kawalerem albo chociaż w seperacji. Niestety reżyser nie był, więc w pamięci zostanie mi tylko Alina Janowska z paczuszką, Ryszard Rynkowski jako bedgaj, poczucie zażenowania w momentach, w których widać ówczesne "cfeterki" i słychać ówczesną muzykę, a przede wszystkim scena z Markiem Kondratem w roli księcia Poniatowskiego i rechoczącą Elżbietą Zającówną w butach. 
Niewiele? Ano niewiele.




========== 
1991 
Reżyseria: Juliusz Machulski
Scenariusz: Juliusz Machulski
Obsada: Wojciech Malajkat, Paul Barge, Liza Machulska, Jan Peszek, Bogusław Sobczuk, Ryszard Rynkowski, Piotr Machalica, Wojciech Wysocki i inni.


4 komentarze:

  1. Tu wygląda jak amidalopodobne cuś: http://2.bp.blogspot.com/_hwKBrrhrHRk/TEau8UJETfI/AAAAAAAAFwY/z0wHWe1RYsQ/s1600/V.I.P.%5B1991%5D_00.45.56.jpg o.O"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, obie zrobione "na muflona". Ciekawe, czy twórcy "SW" wzorowali się na Machulskim ;-)

      Usuń
    2. Podobnego "muflona" widziałem niegdyś na rosyjskiej ilustracji przedstawiającej księżniczkę tatarską.

      Usuń
    3. Czyli jedni i drudzy starali się pracować fachowo i "na ryserczu". Komu lepiej wyszło?

      Usuń