2013-02-15

Gdzie jest trzeci król [1966]

Pułkownik Wala był tego dnia bardzo poważny.
- W Europie grasuje gang złodziei dzieł sztuki, zwany potocznie Syndykatem.
- Oui - potwierdził inspektor Didot z Interpolu - Le Syndicate.
- Kieruje nim niejaki Gruber z Monachium.
- Oui - inspektor pokiwał dukającym z dubbingu głosem - Err Gruber.

Towarzyszka porucznik Rogalska i pan kapitan Berent

Gang chce ukraść bohomaz pod tytułem "Król Sibeiry", znajdujący się w prowincjonalnym polskim muzeum, a Interpol i MO szykują małą prowokację: na ratunek wyrusza ekspedycja, kierowana przez nie mniej słynnego podróżnika, Wawelskiego Smo... kierowana przez kapitana Berenta. W roli Bartłomieja Bartoliniego, czyli w tym przypadku służbowej żony na jedną akcję, wystąpiła towarzyszka porucznik Rogalska. Para udaje się do położonego na odludziu muzeum pod przykrywką (kapitan) i pod płaszczykiem (porucznik).
- Pojedziecie tam jako literat, zbierający materiały do poematu historycznego - poleca pułkownik.
Aha, że niby jak Berent, to od razu literat? Ale na miejscu towarzyszki porucznik Rogalskiej ja bym się obraził śmiertelnie. Było nie było, Berent napisał "Próchno". Choć z drugiej strony, debiutował "Fachowcem"...
 Milicyjna para ma dokonać podmiany oryginalnego bohomazu na kopię, kopię ma ukraść gang, gang ma zostać schwytany przez Interpol. Proste, niefinezyjne, skuteczne.

Służbowa krótkofalówka z długoantenką

Muzeum jest bardzo dobrze chronione. Kiedy tylko nasi bohaterowie stają przy drzwiach - ogłusza ich przeraźliwy alarm. Wyrazy współczucia dla listonosza. Nawet jeśli ewentualnemu włamywaczowi uda się sforsować zabezpieczenia - czeka go zetknięcie z obsadą muzeum (sztuk 6 +1), uzbrojoną w kusze i dowodzoną przez dziarskiego kustosza Panajanasa.
- Ja Nas - przedstawił się kustosz.
Pananasa. Pana Nasa.
- Ja Janas - sprostował kustosz.
Pana Jajanasa.
Whatever.

Początkowo wszystko idzie gładko - milicyjna para podmienia oryginał bohomazu na kopię. Ale już chwilę potem bohaterowie widzą, jak Panajananasa... yyy... pan Jajanas... kustosz!... podmienia ich kopię na coś innego. Pół godziny później kustosz nie żyje because of walające się wszędzie kusze, na ścianie wisi bohomaz, o którym kapitan Berent jest przekonany, że to kopia oryginału, bo przecież oryginał ma w walizce, ale rychło się okazuje, że w walizce nie ma oryginału, tylko jeszcze straszniejszy bohomaz z uśmiechniętą drwiąco trupią czachą. 

Nie, to nie czacha króla - to malarz Marczak (po latach zostanie szefem Pana Samochodzika)

Ciemno, zimno, leje, a do najbliższego posterunku jest 14 kilometrów.
- Samochodem!
Na stanie muzeum samochodu nie ma. A milicyjny ściga złoczyńców Grubera.
- Zadzwonić!
- To niemożliwe - mówi malarz Zientara - Wiejski urząd pocztowy, do którego należymy, jest czynny od szóstej rano do ósmej wieczorem.
Albowiem jak pisał w swojej książce pułkownik Wałach z UB - "Był w Polsce czas..."

Długo by mówić, a nie chciałbym zdradzać, kto zabił pana Ja... kustosza. Niech Wam wystarczy, że intensywne czynności dochodzeniowe doprowadziły do zdemaskowania sprawcy i wyjaśnienia, że w grę wchodziły oryginał, trzy kopie plus podróba z czachą, zdejmowane, wymieniane, zawieszane, zdejmowane, wymieniane, zawieszane, zdejmowane...  A wszystko po nocy i w ciągu 35 minut. Jakim cudem nie doszło do kolizji i wzajemnego zadeptania, pozostanie tajemnicą autora. Oczywiście, wszystko kończy się dobrze, sprawiedliwość tryumfuje, chciwość zostaje ukarana, przesąd - zwyciężony, a złoczyńca - ujęty przed szóstą rano.

- Sprawca wymienił króla na króla, którego my zamieniliśmy na króla,
a tego z kolei zamienił na króla Panjajanas.

Andrzej Łapicki gra Andrzeja Łapickiego, mówi siedem słów po francusku i bez pudła rozpoznaje w muzealnym "bifeju" "bardzo ładny początek XVII wieku, południowa Francja, wpływy ludowe". Towarzyszkę porucznik Rogalską gra Alicja Wyszyńska w peruce (drogie panie nie uprawiajcie sprintów w peruce, bo może się zsunąć), Kalina Jędrusik albo ubiera się w apetycznie obcisłe, albo w jeszcze bardziej apetyczne prześcieradło (jedynie). Wojciech Pokora, Franciszek Pieczka i Wieńczysław Gliński o prostu są, ale daj Boże każdemu aktorowi tak być, Tadeusz Kondrat gra bardzo milusie zwłoki kustosza Panajajanasa, a Marię Wachowiak z uprzejmości pominiemy.

Lekkie, łatwe, przyjemne, choć trochę mamoniowate: tradycyjny pomysł ("morderca jest wśród nas"), wykonanie bez większych wpadek, aktorzy na których wyrastaliśmy jako widzowie, których znamy i lubimy...

Kapitanie, pan rozbroi towarzyszkę porucznik, dobrze?

Varia
1. Świetna muzyka. Nic dziwnego, kompozytorem jest Adam Walaciński, autor muzyki do... Rany, za dużo wyliczania. Sami se sprawdźta TU.
2. Autorem scenariusza według książki Kazimierza Kwaśniewskiego jest Joe Alex. Do pełni szczęścia brakuje tylko recenzji Maciej Słomczyńskiego.
2. Grający inspektora Didot Adam Pawlikowski dubbingowany jest przez jakiegoś strasznego dukacza.  Nie wiem, czemu - przecież Pawlikowski znał francuski i widać, że mówi sam.
3. Muzeum w Borach zagrał pałac w Kórniku.
4. Pułkownik Wala, prezentując podwładnym kopię bohomazu, mówi: "Trzeci król z tryptyku". Jaki trzeci, skoro wtedy wiadomo tylko o dwóch (oryginał i pierwsza kopia), a potem królów jest czterech i pół (wliczając czachę)?
5. Na wieść, że ma udawać literata kapitan Berent wygłasza zdanie "Literatów jest w Polsce niewielu". Ciekawe, kogo miał na myśli? Albo kogo nie miał?
6. Pankustoszjajanas: "Od 10 lat nikt nie napisał poematu historycznego. Myślę o dobrej poezji". Pytanie: jakaś aluzja do zakazanego wtedy Ważyka (ale "historyczny"?) czy po prostu przypadek? Pytanie dodatkowe: ile znasz poematów historycznych napisanych w PRL?

============
Gdzie jest trzeci król?

1966
Czas: 79 minut
Reżyseria: Ryszard Ber
Scenariusz: Joe Alex wg powieści Kazimierza Kwaśniewskiego
Obsada: Andrzej Łapicki, Alicja Wyszyńska, Wieńczysław Gliński, Kalina Jędrusik, Ryszard Pietruski Wojciech Pokora, Franciszek Pieczka i inni.

2 komentarze:

  1. :))))
    Swietne.
    Chociaz moj dawny kolega mowil "a w antryju na BYFYJU...". Byc moze niuansow tej mowy nie da sie tak latwo zapisac.
    No i swietna obserwacja z tym "Err Gruber". Rozbroiles mnie tym.
    Zawsze musze sie powstrzymywac, zeby nie poprawic CHHHHHHHH, HHHHHH - przeciez to takie (zdawaloby sie) proste.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "...stoła szolka pyłna tyju: " :-)
      Różnice w wymowie i zapisie wynikają pewnie z mojej nieśląskości oraz zadawania się ze Ślązakami, pochodzącymi z Galicji, Wielkopolski i Będzina :-)

      Usuń