2013-02-25

Piętno [1983]

Autostrada. Milicjant w hełmie. Klata milicjanta. Koń. Duży. I konik. Polny. I czapka milicjanta. I koń. I autostrada...  I autostrada... I autostrada... I autostrada... I autostrada...

Ta nawierzchnia wystąpiła w siedmiu scenach. Długich.

Mamy wczesne lata osiemdziesiąte. Młody facet w Polonezie szuka mordercy swego ojca (znaczy, szuka w Polsce, a w Polonezie mieszka). Ojca, jak dowiadujemy się z filmu, zamordowała mu tuż po wojnie "reakcyjna banda, broniąca obszarniczej własności". Zamordowała okrutnie (jak to banda) i w zemście za namawianie do korzystania z dobrodziejstw reformy rolnej (jak to reakcyjna). Ku chwale i ku pamięci co roku w jego rodzinnej wsi uroczyście obchodzona jest rocznica, na której towarzysz sekretarz wygłasza kocopalno-ideologiczne teksty, kwiaty są, orkiestra i pan z wielką blaszaną walizką z napisem "Nikon".

- Był człowiekiem walki! Pionierem reform! - wykrzykiwał  towarzysz sekretarz.
- Strzelali do niego, wystraszyć chcieli - opowiadała wnukowi babcia - A on dumny był z tych strzałów. Taki był twój ojciec!
- Ta śmierć miała być poniżeniem, a stała się wielkością, zajaśniała jasnym blaskiem! - wrzeszczał operator kroniki filmowej.
- Chcieli, by dał przykład, jak kiedyś... - opowiadała matka o przyjacielu ojca, sąsiedzie zza miedzy - By wstąpił do spółdzielni. A on odwlekał decyzję. "Komunista" - tak siebie nazywał. A jednak zwyciężył w nim posiadacz...
O-żeż, kurde Boluś na sprężynkach...

Ponury cień ponurej przeszłości ponuro przemyka między garnkami. Ponurymi.

Początek filmu miał swoje szanse - pomysł na skręcenie relacji z procesu zabójców Ojca-Parcelanta w stylu starych kronik był naprawdę ciekawy. Niestety, twórcy za bardzo poszli w realizm i połowy kwestii w ogóle nie było słychać, drugiej połowy nie widać, bo się obraz z dźwiękiem nie zgadza, a trzecia połowa wygłaszana była przez aktorów z zerowym zaangażowaniem, zerowym warsztatem i w przypadkowej kolejności (to chyba także kwestia montażu). Trzeba jednak aktorom oddać, że nie mieli czego grać: dialogi były sztywne jak Poległy Bojownik o Wolność i Trzy Hektary, a scenariusz sypał się jak piasek z worka za Grzesiem.

Im dalej w las, tym było gorzej: Jaśniepanienka jeździła na koniu (oczywiście, białym), gwałcący ją Niemcy pokrzykiwali do siebie filozoficznie "Die Krieg ist eine Hure", jednemu stajennemu mowę odjęło na widok "droźniątek" Jaśniepanienki, a głównym dowodem w sprawie stał się... siedzicie? To siądźcie... Film. Film. Taki kręcony kamerą przez Niemca, który dziedziczkę gonił z kamerą, gwałcił ją z kamerą, a kiedy nadeszli Ruscy, nie uciekł z oddziałem, tylko łaził sobie po obejściu, kręcąc gry i zabawy stajennych, tańce, hulanki, picie wina i strzelanie do wyrzutków...
A dwadzieścia lat później krytyka filmowa tak się jarała "Blair Witch Project" i "[Rec]"... Z czym do gości? Myśmy, proszę ja was, takimi pomysłami faszerowali filmy za Babiucha. Ba! przed Babiuchem!

Plan krakowski - twórcze rozwinięcie planu amerykańskiego.

W końcu reżyser przestał się bawić starymi kronikami i skupił się na współczesnym bohaterze. I wtedy zaczęła się jazda na całego. Takiej mieszanki dziur scenariuszowych, żenujących dialogów, fatalnego aktorstwa nie widziałem od czasów... od czasów... Słucham? Nie, podwiedeński Turek  na koniu grał trochę lepiej. Przynajmniej przewracał oczami. A tu seans na wyrębie po prostu - wokół same drzewa umierające grając.

Główny bohater pędził po Polsce swoim rozklekotanym Polonezem, czerwony miał pas, za pasem broń (wyklepaną w kuźni kopię Mausera C96), a scenarzysta urządził sobie konkurs, kto walnie możliwie najdurniejszy tekst.
- Teraz bardziej do ciebie należę - zaczęła towarzyszka głównego bohatera - Z wdzięczności zgodziłam się wziąć udział w zbrodni. Widzisz, jaka jestem od ciebie zależna?
- Twój ojciec też był egoistą! Ale z tego wynikał pożytek dla wszystkich! - nie dawała za wygraną babcia w reminiscencjach.
- Po drodze spotkałem człowieka, którego wzrok mnie poraził. Czy nie zadrży mi ręka? - pytał bohater z ognistym wzrokiem, po czym śmiał się demonicznie i dodawał - HAHAHAHA, PALEC!
- Ta obsesja ma tendencje progresywne - kontrowała z prawego siedzenia Poloneza towarzyszka bohatera, uboga archiwariuszka.
- To jest moja rozprawa! - krzyczał bohater, wymachując Mauserem  - Nie tyle z nim, co z samym sobą.
- Tak, tak, jesteś groźny, jesteś... - uspokajała go towarzyszka - Ale zabierz mnie na kawę, błagam.
Żeby nikt nie miał wątpliwości, kto wygrał - towarzyszka dorzuciła jeszcze:
- Przebaczenie może niekiedy być o wiele większą karą niż jakakolwiek zemsta. Zrozum to!
- Śmierć! Śmierć! Śmierć! Śmierć dyskotece! - darł się w tle zespół Lombard, stojąca pod ścianą blondyna o agresywnie niewydepilowanych pachach uroniła wielką kolorową łzę, a poszukiwany zabójca umarł na zawał serca.

- Nigdy nikomu tego nie mówiłem... Jestem krasnoludkiem Samotnym Mścicielem.

Widz zwisał z fotela, jęcząc i zazdroszcząc poszukiwanemu zabójcy. Wokół leżały powyrywane włosy, powyrywane oczy, podarta na strzępy wiara w wartość polskiego szkolnictwa teatralno-filmowego. Na horyzoncie majaczył koniec filmu i do tego końca pędzili "Polonezem" główni bohaterowie. Radosne uśmiechy, głębokie spojrzenia, gesty pełne intymności, romantyzm drogi...
- Po dobrej wódzie lepszy jestem w dżudzie! - ogłuszył nas z offu Franek Kimono - Ja jestem King! Bruce! Lee! Karate! Mistrz!
- Dość, dość, proszę! - rzęzi widz - Niech go ktoś zastrzeli!
Nasz klient nasz pan - do akcji wkracza drogówka (filmoznawcy - do paralel, szagom marsz!) i zastrzela... zastrzeliwuje... zabija.
Kiedy widownia płacze z ulgi, na scenie pojawia się autobus.
- Arabów? - pyta przerażona widownia
Nie, głuchoniemych.
Poważnie.
Omdlenie. Kurtyna. Napisy.
- King! Bruce! Lee! Karate! Mistrz!
Piętno, jak mówiono na pl.pregierz. Ale i wazelina, bo humor film mi jednak poprawił.

Niech żyje nam drogówka!


Varia
1. Scenariusz powstał na podstawie powieści Juliana Kawalca "Szara aureola". Boję się po nią sięgać.
2. Na podstawie tej samej powieści w 1976 roku powstał spektakl Teatru Telewizji. Podobno lepszy.
3. W scenach sądowych o zabójcy i Ojcu-Parcelancie mówi się przy użyciu inicjałów. Be-eM zabił, Be-Em zastrzelił... A-Wu namawiał, A-Wu zginął... Jaki, kurde, A-Wu, skoro filmowy ojciec był Jot-Em? Aha, w spektaklu z 1976 był A-Wu. W książce pewnie też był. Ale kto by się w filmowych postsynchronach takimi detalami przejmował?
4. Cycki były. Dramatyczne. Znaczy, fabularnie. Też.
5. Były i dobre strony - parę naprawdę ciekawych ujęć, kątów pracy kamery. Reżyser kończył krakowską ASP na kierunku "rysunek filmowy" i był asystentem Kazimierza Urbańskiego. I momentami było to widać.Trzema momentami.
6. Film trochę wygląda  na pokłosie aktorskiego bojkotu stanu wojennego i związanej z tym konieczności stawiania na młodych-(z)dolnych, rozumiejących, wicie, powagę i wyzwania czasów. Jeśli rzeczywiście - można by rozważyć dodanie "Piętna" do aktu oskarżenia..

============
Piętno
1983
(premiera 1985)
Czas: 93 minuty
Reżyseria: Ryszard Czekała
Scenariusz i dialogi: Ryszard Czekała (na podstawie powieści Juliana Kawalca)
Obsada: Maciej Góraj, Grażyna Skorłutowska, Zdzisław Kozień, Anna Milewska, Helena Kowalczykowa, Leon Niemczyk, Elżbieta Panas, Alfred Freudenheim, Tomasz Zaliwski i inni.

9 komentarzy:

  1. Gdzież Ty znajdujesz takie cuda? Toż to piękne jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się powiedzieć prawdę, panie poruczniku, więc zeznam, że z Kino Polska, Ale Kino, TVP i innych jak najbardziej legalnych źródeł.
      - O musztardzie było wspomnieć...
      - Mam musztardę.

      Usuń
    2. Nie macie się czego bać, Wasi wspólnicy już się przyznali.
      Wychodzi więc na to, że mnie tylko zostaje Youtube i pochodne, kraj jakby nie ten... A, i tak nie mam czasu oglądać.
      Musztarda też nie ta.

      Usuń
    3. Ja tego nie powiedziałem, oczywiście, ale zawsze zostają torrenty, internetowe plikownie typu chomik. Oraz to, co jest dostępne w VOD na Onecie, gazeta.pl itd. (o, to już powiedziałem). Na youtube rzeczywiście jest sporo (jeszcze jest).

      Usuń
  2. - Ta śmierć miał być poniżeniem, a stała się wielkością, zajaśniała jasnym blaskiem!
    Miała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Komentarz mi się zdublował, przepraszaju. ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezamaco. Poprawione. Dankeszen.

      Usuń
  5. polonez 1.5x silnik wzmocniony 82km. 5 biegów do przodu , wersja w tamtych czasach tylko za bony lub walutę wymienną.

    OdpowiedzUsuń