2013-02-05

Portfel [1971]

Miniaturka telewizyjna. Licealny profesor matematyki, wracając bardzo późno do domu, spotyka obywatela w stanie chwiejnym. Obywatel zionie napojami wyskokowymi i wygłasza cytaty, barso kalesząss dychsję. Po krótkim, acz nieco wymuszonym zbrataniu ("Buuuzi!"), profesor odrywa się od natręta, staje przed drzwiami domostwa i... orientuje się, że nie ma portfela. Kierowany jedynie słusznym podejrzeniem, że został przez chwiejnego obywatela obrabowany, wraca, odbiera "obuzowi" portfel, po czym dumny i blady wkracza tryumfalnie do domu i zdaje żonie relację z zajścia, demonstrując dowód swojej odwagi, tudzież zdecydowania.
- Ależ kochanie, przecież to jest twój portfel - odpowiada małżonka, wyjmując z szuflady własność profesora - Zostawiłeś przed wyjściem.

Mieć portfel i nie mieć portfela, to razem dwa portfele.

Następnego dnia zdenerwowany matematyk podejmuje próby odnalezienia chwiejnego rodaka i zwrotu nieszczęśliwie zagrabionej własności. Poszukiwania utrudnia fakt, że choć biletów Narodowego Banku Polskiego w portfelu jest sporo, to biletu wizytowego nie ma, dokumentów nie ma, znaków szczególnych brak także.

Długie poszukiwania (prowadzone głównie w lokalach użyteczności wysokoprocentowej) uwieńczone zostają sukcesem - profesor odnajduje nocnego rodaka. Niestety, właściciel portfela, wysoko postawiony działacz pionów drobiarskich, wypiera się wszystkiego, odmawia przyjęcia zguby (choć na myśl o spoczywających w portfelu 10 tysiącach gula mu nieco mu lata) i prezentuje postawę obrażoną podejrzeniem, że mógłby spożywać, a nawet nadużywać.
- Czy zdaje pan sobie sprawę, jak ponury cień rzuca pan swoimi oskarżeniami na całe nasze drobiarstwo? - grzmi na naszego biednego matematyka...

Widzicie, profesorze, wy podważacie, naruszacie i godzicie w!

Ciągu dalszego nie zdradzę, żeby nie odbierać przyjemności oglądania, jeśli ktoś trafi na "Portfel" na Youtube czy gdzieś tam. A obejrzeć warto, bo miniaturka Juliana Dziedziny wdzięczna jest bardzo, zaś aktorstwo Bolesława Płotnickiego (matematyk) i Zygmunta Kęstowicza (działacz) to przyjemność dla oka zmęczonego aktorstwem współczesnym. Obu "zaslużenym umelcom" dzielnie partnerują Barbara Ludwiżanka (tradycyjnie grająca miłą, starszą panią z loczkami) i Zygmunt Apostoł w roli wrednego kolegi-nauczyciela (epizod, ale smaczny).

W roli trzecioplanowej występuje Warszawa AD 1970. Starożytne tramwaje, bary III kategorii, panie w sweterkach, panowie z brodami, większość z papierosami w dłoniach. 

Kawa w szklance i kostki cukru są obowiązkowe. Bijemy się o "Złotą Patelnię"

Prawda czasu, prawda ekranu:
W jednej ze scenek działacz drobiarski wygłasza kwestię: "Zapiszcie myśl, redaktorze: drób jest takim samym produktem jak lokomotywy spalinowe".
- Hi hi... - reagowała ówczesna publiczność.
- Ale że niby co? -  dziwią się rozbawieniu dzisiejsi ekonomiści i branża reklamowa.


============
Portfel
1970
Czas:
28 minut
Reżyseria: Julian Dziedzina
Scenariusz: Ryszard Pietruski (mhm - ten Ryszard Pietruski)
Obsada: Bolesław Płotnicki, Barbara Ludwiżanka, Zygmunt Kęstowicz, Zygmunt Apostoł, Adam Perzyk, Jerzy Moes i inni.

2 komentarze:

  1. Zauwazam zauwazanie loczkow.
    :)
    Co z tym Pietruskim?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo loczki som kul :-)
    A z Pietruskim nic wielkiego, poza tym, że bardziej jednak kojarzy się z aktorstwem...
    - Kacper! Do mnie! - wrzasnął pułkownik Dowgird.
    ...ale kiedy poszukać i posprawdzać, to okazuje się, że ma na koncie także parę fajnych scenariuszy.Oraz jedną mroczno-scenariuszową tajemnicę. Tu i ówdzie mówiło się bowiem, że scenariusz "Czarnych Chmur" - tak, tak, TYCH "Czarnych chmur" - napisał wespół albo nawet tylko podpisał scenariusz napisany przez... Ludwika Stolińskiego. Pod którym to nazwiskiem funkcjonował pod wyjściu z więzienia znany skądinąd Ludwik Kalkstein.

    OdpowiedzUsuń