2013-04-10

Rh+ [2005]

- Jak tu, kurwa, żyć na tym pierdolonym świecie? No jak? - zapytała jedna z postaci filmu.
I czym jest miłość? Czymże?

- Masz wyniki badań? - zainteresował się głos z offu.
- Tak - kiwnęła głową blondynka i podała pytającemu plik papierów.
- To są wyniki badań - wyjaśniła na wypadek, gdyby pytający myślał, że podaje mu rękopisy Józefa Ignacego Kraszewskiego.
- Agata jest w szpitalu - powiedział głos Jacka Rozenka, wydobywający się z twarzy, która do Jacka Rozenka nie należała - Rozwaliłem samochód. Umiera.
- Boże, samochód umiera? - przejęła się jasna strona mojej bliźniaczej natury - Zadzwońcie po blacharza! Może jeszcze odpali? Ratujcie go! 

Blacharz przez pomyłkę zaczął ratować Głównego Bohatera, który jednak nie odpalił.

Międzynarodowy Gang Wycinaczy Nerek grasował po stolicy, dosypując ludziom do płynów prochów, a do prochów dolewając płynów. Matka miała sen o córce, siedzącej na dnie jeziora, a na miejscu córki w miejscowej kostnicy spoczywała anonimowa Rumunka. Podobno spoczywała od miesięcy, ale wyglądała całkiem świeżo, by nie powiedzieć apetycznie. Za to koleżanka córki spoczywała już tylko w aktach, z których wynikało, że podano jej krew o złej grupie i zsiniała.
- Tu tego nie napisano - zauważył Główny Bohater, przeglądając akta
- Ale ja czytam z ludzkich wnętrzności lepiej niż książki - oznajmił z dumą patolog.
Aha, stąd się biorą te wszystkie chusty, rękawiczki i nożyczki zostawione w pacjentach - to po prostu zakładki do lekarskich lektur.

Główny Bohater z Główną Bohaterką podążali śladem zwłok i znajdowali inne zwłoki, po których śladzie docierali do kolejnych  zwłok, które to zwłoki kazały im wypieprzać z posesji, bo jeszcze nie były zwłokami i co to w ogóle za nachodzenie bez nakazu?
- Tylko niczego nie dotykaj - ostrzegał swoją towarzyszkę Główny Bohater, palcując wytrwale powierzchnie płaskie, klamki, szklanki i klucze. Główna Bohaterka, oczywiście, dotykała wszystkiego ze szczególnym uwzględnieniem wypolerowanych na błysk poręczy.

Bez wina nie razbieriosz. Z winem masz kaca.

Główny Bohater ma na koncie handel narkotykami, usiłowanie zabójstwa, dwa lata w pierdlu, co automatycznie czyni go obiektem zaufania Głównej Bohaterki, zwłaszcza kiedy opowiada jej o narkotyku zwanym  "rejbdrak", po którym "mógłbym zrobić z tobą wszystko, a ty byś nic nie pamiętała". Bedgaje śledzą Głównych Bohaterów, jeżdżąc dookoła dystrybutora, z którego Główni Bohaterowie tankują, product placementy wyskakują z każdego kąta, a Bardzo Złe Dialogi dudnią jak z wiadra, bo dźwięk w polskim filmie ogólnie jest do dupy, ale dźwięk w "Rh+" bije wszystkie możliwe rekordy amatorszczyzny. W końcu bohaterowie lądują w kanonicznej chatce na odludziu, bedgaje atakują, a Anna Przybylska lata w wielkim widelcem i w mokrym podkoszulku.

Są też dialogi.
- Kiedym im powiemy?
- Co im powiesz?
- Olka nie żyje. W to chyba uwierzą? Chyba że są nieśmiertelni.

(...)
- Nie widzisz? Twój przyjaciel, jak go nazywasz, stacza się w dół!
Też mi wyczyn. Gdyby staczał się pod górę - to byłby news, ale tak?...

- Dlaczego każdy z nas został pobity albo okaleczony? - pyta Główny Bohater
O odpowiedź poprosimy trenera Przemysława Cecherza:



Każdy tu jest słaby i wszystko jest słabe, zaczynając od scenariusza. Nie, przepraszam, scenariusz nie jest słaby - scenariusz jest debilny. To już nawet nie jest durszlak, to jedna wielka czarna dziura. Za mało jest tu miejsca, by wyliczyć nawet 1/10 błędów, niekonsekwencji, bzdur i innej warsztatowej kupy, więc jeśli ktoś jest chętny, to mogę podać numer konta i nawet niedrogo wezmę za godzinę. A raczej za cztery, bo tyle się tego uzbiera bez trudu. Ale uprzedzam - nie uwierzycie, będziecie chcieli sprawdzić, sprawdzicie i będę miał Was na sumieniu.

Aktorstwo? Nie ma. Anna Przybylska coś tam próbuje, ale zazwyczaj jej nie wychodzi. Znaczy, wychodzi, ale nie w tym miejscu, w którym powinno. Po niezłej komediowej rólce w "Superprodukcji" - spore rozczarowanie. Ale umówmy się, nie po to reżyser angażował Annę Przybylską, żeby grała, tylko po to, żeby ją rozebrać, a widz o tym doskonale wie, więc nie zwraca uwagi na jej grę, tylko czeka na negliż, a kiedy się doczekuje - tym bardziej nie zwraca uwagi na grę.  

"...scenę, w której Günther importuje zboże"

Reszta obsady to "sześć błota stóp, sześć błota stóp, siedem sążni wody i sześć błota stóp". Wyjątkiem jest aktor odtwarzający Głównego Bohatera, bo on plasuje się jeszcze niżej. Dużo niżej. Jest włochaty, drewniany, nie umie grać, nie umie chodzić, nie umie patrzeć, nie umie absokuźwalutnie nic! Mówić pewnie też nie umie, skoro trzeba go było dubbingować Jackiem Rozenkiem. Czasem się słyszy "ten aktor jest płaski". Żołędziewski nie jest płaski, Żołędziewski jest, kuźwa, wklęsły! Wzorzec kompletnej żenuły. A teraz się dowiaduję, że tenże aktorski gazobeton dostał rolę kapitana Dąbrowskiego w "Westerplatte" Chochlewa. Cytując klasyka: "dżizaskurwajapierdolę"...
Wiarygodny i zadziwiająco naturalny jest tylko Michał Figurski (mhm, ten sam), grający antypatycznego buca z nadwagą, przy czym najlepiej zagrał jednak nadwagę.

Na specjalne życzenie nasza firma ozdobi krawędzie stopni wyrobem aktoropodobnym

"Pięć osób na odludziu plus grasujące zło (bedgaje, zwierz, widmo, zaraza, chujwico)"  - filmowe ABC, gatunek dla najbardziej nawet opornych twórców. Prosty jak konstrukcja cepa, z konwencją, w którą wpisane są uproszczenia, stereotypy, klisze i cycki. Coś, czego się po prostu nie da da zrobić źle, bo to po prostu ma być słabe z definicji. Dwie (scenariuszowe i reżyserskie) żeliwne kulki. Ale Polak potrafił: Jarosław Żamojda jedną kulkę zgubił, drugą zepsuł, a film schrzanił. A zresztą, skoro Żamojda w scenariuszu bluzgów sobie i widzom nie żałuje, to i ja się nie będę bawił w panią przedszkolankę: nie schrzanił - po prostu i zwyczajnie spierdolił. Arcytalent, really.

Film, którym można truć szczury i mole, wywoływać plagę deszczu żab (a potem truć także żaby). Pierwsza dziesiątka filmowej kupy ostatniego dwudziestolecia. Współfinansowana przez poprzedniczkę PISF, czyli Agencję Produkcji Filmowej, której zadaniem było "współfinansowanie ze środków budżetowych"...

Józef K. i Bonawentura Ź. obejrzeli "Rh+" dwukrotnie


Varia
1. Film nosi tytuł "Rh+". Z treści wynika, że dla bedgajów istotna jest grupa krwi Rh-. Na tej zasadzie kręcący "Faraona" mogliby zatytułować go "Bunt łysych". Bo w sumie da się obronić, nie?
2. "Nazywam się Rafał Mohr" - mówi jeden z bedgajów. Gdyby grał go prawdziwy Rafał Mohr, mogłoby to być nawet zabawne, ale gra go Tomasz Klecygnier i to zabawne nie jest.
3. Szpitalną staruszkę przed windą (3 sekundy, jedno zdanie) gra Teresa Szmigielówna (m.in. żona Antoniego w "Szczęściarzu Antonim").
4. Z "Rh+" pochodzi kultowa scena polskiego product placementu. Rynek małego miasteczka oglądany z wnętrza ciemnego sklepu. Rynek jest kompletnie pusty, widzimy tylko jedną z postaci, gadającą przez telefon. Przez ów pusty rynek jedzie samochód z nazwą sponsora. Wolno. Baaaaardzo wolno jedzie. W pierwszej wersji filmu okrążał rynek i przejeżdżał jeszcze raz, wywołując dzikie ryki śmiechu na widowni, ale potem drugi przejazd wycięto.
5. W dziale "obsada dubbingu" mamy aż pięć osób. Na 20-30 aktorów. Gratulacje dla organizujących casting. Powinni się zatrudnić w Urzędzie Pracy, a bezrobocie zniknie w trymiga.


============
Rh+
2005
Czas:
86 minut
Reżyseria: Jarosław Żamojda
Scenariusz: Jarosław Żamojda
Obsada: Anna Przybylska, Robert Żołędziewski, Katarzyna Bujakiewicz, Andrzej Krukowski, Grzegorz Mostowicz-Gerszt, Michał Figurski, Karolina Dafne Porcari

2 komentarze:

  1. - Masz wyniki badań? - zainteresował się głos z offu.
    Tutaj właściwie po myślniku powinna być wielka litera.

    - Tak - kiwnęła głową blondynka i podała pytającemu plik papierów.
    Tu tak samo, plus kropka przed myślnikiem.

    Międzynarodowy Gang Wycinaczy Nerek grasował po stolicy dosypując ludziom do płynów prochów
    Przecinek przed dosypując.

    Bedgaje śledzą Głównych Bohaterów jeżdżąc dookoła dystrybutora
    Przecinek przed jeżdżąc.

    Chyba, że są nieśmiertelni.
    Bez przecinka.

    wywoływać plagę deszcz żab
    Deszczu.

    Współfinansowana przez poprzedniczkę PISF czyli Agencję Produkcji Filmowej
    Przecinek przed czyli.

    i to zabawne nie jest..
    Albo jedna, albo trzy kropki.

    (m.in. żona Antoniego w "Szczęściarzu Antonim" .
    Zabrakło zamknięcia nawiasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki - 7 na 9 poprawek uwzględniono i wprowadzono.

      Usuń