2013-07-20

Sportowiec mimo woli [1939]

Po ciężkich zmaganiach z kinem współczesnym - powrót do międzywojennego dwudziestolecia.
Komedia, a czego oczekujemy od przedwojennej komedii? Kto powie?
- Niczego? - próbował zgadnąć Głos Wewnętrzny.
Aż tak radykalnie, to może nie. Oczekujemy niezbyt skomplikowanej, ale umiejętnie zakręconej intrygi, jeśli gra Adolf Dymsza - paru sympatycznych żartów, jeśli gra Aleksander Żabczyński - jakiejś piosenki, a jeśli gra Józef Orwid - min i okrzyków, które niby wciąż są takie same, ale nieodmiennie wywołują chichot. Słucham?... Nie, kiczu nie oczekujemy, ale się go spodziewamy.

Nic nie poradzę - Józef Orwid bawi mnie zawsze.

Piątek jest hokeistą, Czwartek jest fryzjerem...
- A Sobota jest piłkarzem Śląska Wrocław!
...a panna Lilli Madecka jest śliczna. I to wystarczy do "nakręcenia" fabuły: Piątek zostaje wzięty za fryzjera, Czwartek zostaje wzięty za hokeistę, Piątek śpiewa, Czwartek żartuje, a zatrudniona na etacie sekretarki panna Idalia pada na cztery litery. Nieumiejący strzyc Piątek staje się bożyszczem pań, a nieumiejący grać w hokeja Czwartek ma uratować hokejowy zespół prezesa Madeckiego przed porażką z hokejowym zespołem barona Dropsa. Sprawę komplikuje detektyw hotelowy podejrzewający, że Piątek dybie na klejnoty pani Madeckiej (która nie jest śliczna) oraz mające się ku sobie dwa psy rasy dziwnej, którym na przeszkodzie do konsumpcji związku stają uprzedzenia klasowe i przesądy światło ćmiące.

- Na cześć młodości wszyscy razem... - śpiewa Adolf Dymsza
- Hip hip hura! Hip hip hura! Hip hip hura! - odpowiada mu chór burłaków narciarzy.
- Przyjdzie dzień, zwykły dzień...  - śpiewa Aleksander Żabczyński.
- ...taki sam jak wszystkie inne dni miesiąca - odpowiada mu Ina Benita.
Hokeiści zasuwają bez żadnych twardych kasków, ale z gołymi głowami, ubrani w rajtuzki i szorty, narciarze szusują z Nosala, jedna kolejka zasuwa na Kasprowy, druga kolejka zasuwa na Gubałówkę, a po lasach włóczą się zdziczali bacowie i wygrywają na dudach przedwojenne szlagiery. Oczywiście wszystko kończy się dobrze, a nawet jeszcze lepiej: intryga zostaje rozwikłana, "Metal" wygrywa z "Tekstylem", panna Madecka (wciąż śliczna) wiąże się z hokeistą Piątkiem, a psy rasy dziwnej liżą się po uszach. Sielanka.

Dymsza strzyże, Żabczyński śpiewa, Benita wygląda

Lekko, łatwo, bezpretensjonalnie, a w dodatku szybko, bo zaledwie w godzinę z wąsem. Jeśli tylko umiemy przyswoić konwencję i manierę przedwojennej komedii - godzinę ową spędzamy milusio, podziwiając "skaczące" bicepsy Adolfa Dymszy albo tegoż Dymszę w damskim stroju śmigającego na łyżwach (kształtnych łydek mogłaby mu pozazdrościć niejedna kobieta), zastanawiając się, czy dzisiejsze "gwiazdy kina" przesiadałyby się z łyżew na narty tak swobodnie jak Aleksander Żabczyński i Józef Orwid, podziwiając widoki...

A właśnie - widoki. Poza zgrabną fabułą, film całkiem umiejętnie reklamuje zimowe uroki Zakopanego tu kolejki, tam narciarze, ówdzie roześmiani łyżwiarze płci obojga, w tło plecione zawody FIS. Jeśli miał to być product placement, za który władze Zakopanego dołożyły się do filmowego budżetu, to można pogratulować twórcom dyskrecji i niemęczenia widza.

Hokeiści w strojach służbowych. Spory difręs w porównaniu.

Można. Jedna z lżejszych komedii przedwojennych, pozbawiona filmowej "waty", ze stosunkowo niewielką ilością kiczu, nieźle zagrana i nawet Aleksander Żabczyński nie jest tak drętwy jak zwykle.


Varia
1. "Sportowca mimo woli" ukończono wczesną wiosną 1939, ale prace nad montażem przeciągnęły się, tuż po zakończeniu zdjęć nagle zmarła Halina Doree, następnie wybuchła wojna... Film ostatecznie zmontowano już pod okupacją, pod okupacją (31.05.1940) miał swoją premierę i - co może zdziwi zwolenników wizji narodunabarykadachkrwiomibliznom - cieszył się sporym powodzeniem.
2. W roli komentatora sportowego wystąpił jeden z najpopularniejszych komentatorów przedwojennych - Wojciech Trojanowski. Relacjonował on przez radio Igrzyska Olimpijskie w roku 1928, 1936 oraz - dla Radia Wolna Europa - olimpiadę w Monachium w 1972, zimowe igrzyska w Innsbrucku i Grenoble. Ale zanim zajął się komentowaniem, zdobył 5 tytułów mistrza Polski w biegu na 110 metrów przez płotki, skoku wzwyż i trójskoku.

...i teraz właśnie bramkarz "Metalu" wykonuje kombinację
podwójnego Toeloopa z potrójnym Salchowem

3. W scenie, w której Dymsza przebrany w damskie ciuszki uczy się jeździć na łyżwach, jako instruktor wystąpił Zdzisław Motyka - wielokrotny mistrz Polski w biegach narciarskich, medalista w letnich biegach długodystansowych, dwukrotny olimpijczyk (z St. Moritz 1928 i Lake Placid 1932.) oraz - last but not least - przez pewien czas rekordzista w biegu na najwyższe piętro Empire State Building. Jego nazwisko pojawia się także w telegramie do prezesa Madeckiego, co może świadczyć, że Motyka był w Dwudziestoleciu figurą rozpoznawalną.
4. W obsadzie widnieje Kazimierz Opaliński. Obejrzałem raz, przeleciałem na podglądzie... Kurczę, nie wiem. Pasażer w jasnej kurtce i ciemnej czapce, pytający o godzinę dojazdu do Zakopanego? No bo przecież nie baca.

Szacun łamany przez kompleks



============
Sportowiec mimo woli
1939
Czas:
64 minuty
Reżyseria: Mieczysław Krawicz
Scenariusz: Marek M. Libkow (scenopis: Ludwik Starski)
Obsada: Adolf Dymsza, Aleksander Żabczyński, Ina Benita, Józef Orwid, Helena Buczyńska, Stanisław Woliński, Ludwik Sempoliński, Halina Doree i inni.

7 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie się czyta recenzje filmów wychodzące spod Twojej ręki. Tym niemniej a nawet nevertheless...

    Liga się zaczęła i kto nam zapowie mecze i powie co myśleć o tych rozegranych;-)? Uprzedzając łatwą do przewidzenia linię obrony ("czasu nie ma, żeby oglądać wszystkie mecze; zarabiać na życie trzeba..."): Nie ze względu na zgodność z faktami czyta się Szanownego kierownika wycieczki;) Innymi słowy, wycieczka wybaczy (a przynajmniej ja) jeśli kierownik napisze co myśli po obejrzeniu jednego meczu i kilku skrótów:)

    Albo jeszcze inaczej: ktoś pod poprzednim wpisie wspominał streszczenia Wiedźmina Teklaka. Ale Teklak sam przyznawał w swoich streszczeniach, że oglądał serial jednym okiem, nie raz na kacu i przełączając w trakcie na inne kanały. Czy przeszkodziło mu to przejść do legendy?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszą kolejkę zdążyłem już zapowiedzieć, a jutro mam nadzieję ją podsumować. Na Weszło (te letnie transfery... :-))

      Usuń
    2. Zdjęcie do artykułu "dzień dobry, czyli przed I kolejką" nietrafione, pasowałoby raczej do "po pierwszej kolecje" ewentualnie "w trakcie". :)

      Usuń
    3. => jotkas
      > Zdjęcie do artykułu "dzień dobry, czyli przed I kolejką...

      Za zdjęcia odpowiadam dopiero od dziś :-)

      Usuń
  2. No to w sumie pozytywny news... Spróbuję przemóc moją awersję do tego portalu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez sie ciesze, ze Kierownik pisze nadal, ale tez mam problem z Weszlo. Na 1 fajny news / komentarz przypada tam tyle beznadziejnego chamstwa, ze nie czuje tam sie najlepiej.

      Usuń
    2. Fakt, portal specyficzny :-) Ale sporo się teraz pozmieniało z wprowadzeniem nowego sposobu komentowania. Zresztą, początki na Zczuba też były hardkorowe, a proszę bardzo, jak potem wyewoluowały w stronę Ę-ĄWersalu.

      Usuń