2013-08-09

Nieulotne [2012]

Hiszpania. Skoro Hiszpania to słońce, upał, wiatr, wino i muchy.
- To przecież Polska.
Nie, Polska to słońce, upał i muchy. Ewentualnie piwo, ale zazwyczaj ciepłe.

Nie, to nie widz - to aktorka. Znaczy, ta z lewej, bo ta z prawej to mucha.

W słonecznej Hiszpanii poznaje się dwójka Polaków. Ona pracuje, On... nie bardzo wiadomo. Ni to pracuje, ni to spędza czas. Tu machnie kilofem, tam poprowadzi traktor z przyczepą pełną winogron, ale najczęściej widzimy go w sytuacjach raczej towarzysko-wakacyjnych i z fryzem a'la Johny Bravo. Polak z Polakiem na obczyźnie zazwyczaj pije, Polak z Polką natomiast... wiadomo. Nasi dwudziestolatkowie rzucają się na siebie z oskomą, konsumują związek z namiętnością, słońce świeci, muchy bzyczą, wino pachnie - jednym słowem sielanka. Oczywiście, ponieważ to polski film, sielanka nie może trwać długo.

On zabija człowieka i cierpi. Ona czuje, że z nim coś jest nie teges, więc pyta, co z nim jest nie teges. On odpowiada, że nic, i że musi wracać do Polski. Ona jest smutna i zostaje w Hiszpanii, a on wraca i też jest smutny, bo cierpi z powodu zabicia człowieka. Cierpienie Onego objawia się zazwyczaj otwarciem ust, wybałuszeniem oczu, podparciem czoła dłonią i dyszeniem, przy czym dyszenia nie jestem pewien, bo On dyszy w tak wielu różnych sytuacjach, a zarazem tak podobnie, że ciężko rozróżnić rodzaj dyszenia. Różnie cierpi - czasem cierpi w szatni, czasem cierpi w Krakowie, a czasem cierpi w wannie. Najzabawniejsze jest cierpienie w wannie - On wchodzi do wanny i zanurza się w niej cały oddychając przy pomocy aparatu do nurkowania. To bardzo głębokie jest (prawie tak głębokie jak wanna), bo człowieka, którego zabił, najpierw walnął butlą z tlenem, a następnie utopił. I teraz tak sobie leży w wannie i cierpi, wyobrażając sobie, że jest utopionym denatem. Przy czym, oczywiście, występuje to tu pewna nieadekwatność doświadczeń, denat bowiem nie oddycha przez aparat z bąbelkami, tylko rozkłada się beztlenowo.

Jak widać, z tym chodzeniem po wodzie to jakaś ściema

W końcu do Polski wraca Ona. On postanawia podzielić się z Oną swoim Straszliwym Brzemieniem i dzieli się nim jeszcze pierwszego wieczoru, w restauracji - ona słucha, wybiega i nie chce go znać, a ja się nie dziwię, bo to naprawdę trzeba nie mieć żadnego wyczucia. Stęskniona za ojczystymi pierogami dziewoja zabiera się do nich z widelcem, a On jej nagle serwuje opis topienia brodatego macho, i że go rozebrał do cojones, i że ten się ocknął, rzężąc i trzeba go było podtopić, i że... No, jak tu jeść w takich warunkach?

Teraz cierpią oboje: On cierpi bo zabił człowieka, Ona cierpi, bo On zabił człowieka, chwilę potem Ona cierpi, bo jest w ciąży, a On nie cierpi, bo o tym nie wie, ale za to cierpi, bo zabił człowieka, On cierpiąc gra w siatkówkę, ona cierpi i jedzie do Kwidzyna, On cierpi, jeżdżąc na motocyklu, ona cierpi i rozmawia z Ojcem, który...
- Który też cierpi?
Nie, który je ogórka konserwowego. On cierpi, bo Ona go nie cierpi, Ona cierpi, bo nie wie czy może nie cierpi także ewentualnego dziecka, On cierpi w wannie, Ona cierpi na karuzeli, On dyszy, Ona robi grymasy i rzyga do kibla, brat reżysera dorabia ilustrując to wszystko muzyką, a wszystko kończy się nieprecyzyjnie i wszelkie interpretacje dozwolone, co zapisujemy filmowi na plus. Jako jedną z niewielu (trzech) rzeczy. 

Jak Polak z Polakiem i z ogórkiem

Film jest nudny, męczący i rozciągnięty jak guma od majtek. Klasyczny mamonizm: aktorzy patrzą w lewo... patrzą w prawo... nic się nie dzieje... On kuca... długo kuca... a potem wstaje... a Ona siedzi... Dialogi niedobre, bardzo niedobre dialogi są:
- O czym ty mówisz? Powiedz mi?.
- Michał, czy ty nie widzisz, że to wszystko nie ma sensu? Że tak dalej się nie da? Czego ty ode mnie chcesz?
- Zabiłem człowiek, rozumiesz?
Rozumiem, kuźwa, powtarzasz to dwieście szesnasty raz, a poza tym wszyscy widzieli to na ekranie. Znaczy, nie wszyscy, bo zdjęcia nocne w polskim filmie... takie niedomówienie. 
- Nie dotykaj mnie!
- Błagam cię, ja nie chciałem tego przecież.
- Jak się znowu wkurwisz, na przykład na mnie, to też mnie zajebiesz?
- Dlaczego tak mówisz?
Ba! Oto jest pytanie... do scenarzysty
- Spójrz na mnie, Michał. Ja mam 20 lat! Zobacz jak ja wyglądam! Nie potrafię ci pomóc. Zrób coś, nie wiem... idź do ludzi.
Od razu wyobraziłem sobie Onego, łażącego po mieście od człowieka do człowieka z tabliczką: "Zabiłem człowieka. Cierpię. Psitul."

Tak, wiem, że to dwudziestolatki, pamięć mam dobrą i nie muszę "zapytać ojca, zapytać matki, jakie się wtedy ma sny", ani jakim językiem się wtedy mówi czy jakie się ma wtedy dylematy życiowe. Rozumiem, że doświadczenie graniczne wywołuje graniczne reakcje, wszystko rozumiem, ale czy nie można było opowiedzieć o tym w sensowniejszy sposób? Naprawdę trzeba było koniecznie sięgać po wszystkie zgrane i sprane klisze polskiego kina? Mamy dramat? Rach-ciach, jednostka vs wielki pusty kościół. Mamy pytania egzystencjalne? Jebut! Walimy Zanussim: oto wykładowca akademicki smęcący studentom, że "Te same rzeczy zupełnie inaczej jawią nam się w dzień i zupełnie inaczej wyglądają nocą. Dzień to jest świat bezpieczny, racjonalny, jasny, widzialny, a noc to jest, oczywiście, przeciwieństwo...
Dżizas, to może jeszcze psychoanalizą sobie polecimy?
-...ciemna, niewidzialna, pozbawiona kolorów i konturów rzeczywistość, którą wypełniają twory świata wewnętrznego. Najczęściej nie ma to nic wspólnego z realnym obrazem rzeczy. Z psychoanalitycznego punktu widzenia noc jest domeną nieświadomego, a dzień... 
Niech zgadnę... Świadomego?
- ...świadomego.
Ha! Wiedziałem!
- Na następne spotkanie proszę państwa o przeczytanie do końca rozdziału pt. "Koloryt" i proszę  zwrócić szczególną uwagę na wielość cech smutku.Łobosiu na łosiu...

Ból i bul-bul - oba egzystencjalne

I po kiego grzyba akurat Hiszpania? Żeby było oryginalniej? Bo fabularnie Hiszpania nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia - to wszystko mogło zdarzyć się wszędzie czyli nigdzie, a podobnie piękne i kontrastowe dla reszty filmu zdjęcia, można było spokojnie zrobić nad Bałtykiem, w Bieszczadach czy choćby w Bułgarii. Więc czemu Hiszpania? Bo ekipa chciała spędzić gdzieś wakacje na koszt PISF? 
- Współproducentem filmu była firma z Hiszpanii.
To miłe z jej strony, ale i tak PISF wydał na ten film 3,5 miliona złotych (czyli więcej niż na "Różę" czy "Obławę"), kwotę za którą można było ten kameralny przecież film nakręcić sześciokrotnie i za każdym razem lepiej inaczej.

- Czepiasz się, a film dostał nagrodę na festiwalu Sundance.
Ale nie za głębię ętelektualną, tylko za zdjęcia Michała Englerta. Efektowne, rzeczywiście, przeciwstawiające jasną Hiszpanię buremu Krakowowi, ale kamaan... to jakaś nowość, że Hiszpania jest suchosłoneczna, a Kraków lepkojesiennoszary?  To jakiś niespotykanie nowatorski chwyt, że na pomysł takiego kontrastu wpada, że się emocje oddaje przy pomocy światła? Czy może jednak oczywistość i elementarz? Trochę jak tymi kliszami kościelno-akademickimi - nawet jeśli zagrane byłyby dobrze (a nie były), nie przestawałby być zgraną wielokrotnie sztampą.

"Na karuzeli życia znowu pokręcisz się,
bylebyś tylko nie za wcześnie spadł"

Aktorsko słabo - Jakub Gierszał gra tak samo jak w "Sali samobójców" i może gdybym "Nieulotne" zobaczył pierwsze, byłbym pod wrażeniem, ale widziałem jako drugie, więc nie jestem. Magdalena Berus nieźle zaczyna, w część hiszpańskiej ma naprawdę świetne momenty (nie, nie "momenty", tylko... no dobra, "momenty" też ;-)), ale potem przechodzi w tryb jednej miny (a raczej grymasu) i im dalej w film, tym bardziej irytuje. Poza tą parą w filmie pojawia się jeszcze parę osób, ale do grania nie mają nic (znana z filmów Bunuela czy Almodovara Angela Molina w roli hiszpańskiej krewnej/znajomej) albo niewiele (Andrzej Chyra w roli ojca Onej i Halina Skoczyńska w roli pani profesor), więc po prostu na luzie grają swoje i to wystarczy, żeby recenzenci się zachwycali. 

Nie warto, naprawdę nie warto. Zapamiętajcie, że ludzi nie powinno się zabijać i poświęćcie półtorej godziny na oglądanie czegoś innego. A jeśli już zdarzy Wam się kogoś zabić - spróbujcie nakapać zwłokom trochę wody na oko. Może się bowiem okazać, że niepotrzebnie się martwiliście. Słucham?... Tak, hiszpańskim zwłokom nakapano, a one mrugały wtedy, że ojacie. 

Ale przynajmniej miałyśmy fajny urlop


Varia
1. W części "krakowskiej" kilka razy pojawia się "Szkieletor". Taka mimowolna aluzja twórcom wyszła - on też w założeniu miał być super, a okazał się niedorobiony, niedokończony i straszy.
2. Krakusi, jak zwykle przy filmach, dziejących się w ich mieście, płaczą ze śmiechu, zwłaszcza w scenie, w której On posuwa na motorku torowiskiem na Rondzie Mogliskim, na którym to torowisku obowiązuje zakaz poruszania się wszystkiego, co nie jest tramwajem. Poza tym krakowskie plenerki zgrabne, bo nowe, niezgrane jeszcze - nie ma Pijarskiej, nie ma dachu hotelu ma Szczepańskiej, nie ma Rynku.
3. Magdalena Berus dostała nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Kina Niezależnego "Off Plus Camera". Mógłby mi ktoś wytłumaczyć, jak się ma "niezależność" do trzy-i-półmilionowej dotacji z Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej? Bo gryzie mi się to deko...
4. Wrednego Hiszpana, którego On potraktował śmiertelnie zagrał Hovik Keuchkerian - obecnie m.in. aktor, ale parę lat temu całkiem przyzwoity bokser zawodowy. TU możecie zobaczyć jego walkę (to ten w czarnych spodenkach). Nic dziwnego, że On atakował butlą i od tyłu - też bym się nie odważył na zwarcie czy choćby półdystans.
5. Ona pochodzi z Kwidzyna. Mogłaby pochodzić z Bochni, Brzeska czy Podłęża, ale reżyser też pochodzi z Kwidzyna, więc jedziemy kręcić do Kwidzyna. Kto bogatemu zabroni?
6. Są cycki. A dla pań - odwrotna strona medalu Jakuba Gierszała.

Gupi Hiszpan nie wiedział, że Polak z butlą zawsze stanowi zagrożenie


============
Nieulotne
2012
Czas:
93 minuty
Reżyseria: Jacek Borcuch
Scenariusz: Jacek Borcuch
Obsada: Jakub Gierszał, Magdalena Berus, Andrzej Chyra, Joanna Kulig, Angela Molina, Juanjo Ballesta, Halina Skoczyńska, Hovik Keuchkerian i inni
Dofinansowanie PISF: 100 000 (development), 3 500 000 (produkcja), 180 000 (promocja na festiwalach zagranicznych) plus bliżej nieokreślona kwota z Regionalnego Funduszu Filmowego w Krakowie i Urzędu Miasta Kwidzyna.

2 komentarze:

  1. O jery Nieulotne były tak nielotne, że aż mi zęby podczas seansu zgrzytały. Zadawałam sobie to samo pytanie dlaczego akurat Hiszpania i Zanussi też mi się wkręcił w odpowiednim momencie. Niewiele pamiętam z tego filmu. Gierszała pamiętam, się wiecznie ubierał i rozbierał. Aktorstwo było tak drętwe, że chyba lepiej by to zagrał Pinokio. Tak zdjęcia faktycznie jedynie zasługują na słowo uznania. Reszta niechaj pozostanie milczeniem:)

    OdpowiedzUsuń