2013-11-02

Markiza de Pompadour [1965]

Piszcie, Badura. Protokół. Kropka. W dniu dzisiejszym stawił się na komendzie obywatel Rubiński Stefan, lat 55, z zawodu prywatna inicjatywa otworzyć nawias krawaciarz zamknąć nawias kropka. 

Za oknem rozmach rozbudowy, a w słoiku ponadczasowe wartości kiszone

Rzeczony obywatel złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa otworzyć nawias oszustwo matrymonialne zamknąć nawias na sumę 65 tysięcy złotych, którego miała dopuścić się kobieta płci żeńskiej, nazwisko i adres nieznane, wiek atrakcyjny, wygląd wciąż poborowy. Według zgłaszającego Rubińskiego Stefana, obywatelka, mamiąc obietnicą małżeństwa, nakłoniła go do kupienia kompletu mebli rokoko za wyż.wym. sumę, a następnie złamała obietnicę, zostawiając obywatela Rubińskiego na pastwie losu z meblami otworzyć nawias dwa fotele, kanapa, stolik, szezlong...
- Że co proszę, obywatelu inspektorze?
- Szezlong, Badura. No, taka rekamierka...
- ...
- Leżanka taka antyczna!
- Ahaa...
- Piszcie dalej. ...zamknąć nawias kropka. W toku podjętych czynności śledczych ujawniono szereg podobnych przypadków, w których ofiarami młodej atrakcyjnej kobiety padali mężczyźni, głównie z kręgów dobrze uposażonej prywatnej inteligencji i inicjatywy pracującej kropka. We wszystkich przypadkach mechanizm był identyczny: oszustka uwodziła naiwnych i nieświadomych obywateli, obiecywała im małżeństwo, nakłaniała do nabycia w prezencie ślubnym kompletu mebli pompadurowych... Badura, jak wy piszecie "pompadurowych? No jak? Jak? Jak?
- No, przez "ą"!
- No, może i dobrze... Kontynuujcie... a następnie pod byle pretekstem zrywała zaręczyny, porzucając poszkodowanego z kompletem mebli otworzyć nawias dwa fotele, kanapa, stolik, szezlong zamknąć nawias kropka. 

Do tej pory chciałem wić gniazdko biedremajerowskie, ale rokoko też może być

Uwagę oficerów śledczych zwrócił fakt, że wszystkich zakupów dokonano w sklepie meblowym spółdzielni "Markiza de Pompadur". Szczegółowe obadanie okoliczności wykazało fakt bywania w wyż.wym. sklepie atrakcyjnej brunetki pauza za każdym razem w towarzystwie... Badura, co jest z wami? Piszcie!
- Obywatel inspektor powiedział "pauza".
- Wy mi się tu, Badura, znajomością łaciny nie popisujcie, dobrze? Pauza czyli myślnik!... w towarzystwie innego mężczyzny kropka. Każdorazowo wizyta taka połączona była z zakupem przez towarzyszącego brunetce mężczyznę kompletu mebli, wykonanych całkowicie według rokokowego szkicu z roku 1770...
- 1780! 
- Słusznie, Badura, z roku 1780 kropka. Czynności dochodzeniowe wykazały, iż brunetka jest córką członka spółdzielni "Markiza de Pompadour", a zarazem producenta wyż.wym. mebli i kierownika sklepu meblowego kropka. Rozpytany na okoliczność kierownik zeznał, że działając w porozumieniu z córką upłynniał w ten sposób stan magazynowy mebli kropka. Tłumaczył, że do procederu tego zmusiły go narzucone przez spółdzielnię normy handlowe oraz groźba zamknięcia sklepu i przejścia spółdzielni z trybu pracy rękodzielniczo-artystycznej na produkcję prefabrykatowo-masową kropka. 

Quel horreur, duszko - meblościanki! Meblościanki i taborety!

W zatrzymaniu oszustki przeszkodziło organom pojawienie się obywatela, legitymującego się dokumentami na nazwisko Jan Wojnowski, który przedstawił zamówienie na 35 kompletów mebli kropka. Po rozmowie z nim prokurator odmówił wszczęcia postępowania, a obywatel Wojnowski przejął oszustkę jako figurantkę w prowadzonej przez siebie sprawie obiektowej na odcinku zagranicznym kropka.
- Obywatelu inspektorze, ale przecież w filmie nie było mowy o żadnym kontrwywiadzie!
- Badura, nie nudźcie. Przychodzi inteligentny facet w ę-ą garniturze z "setki", składa zamówienie na 35 kompletów po 65 tysięcy każdy, mówi o budowaniu fałszywych willi dla fałszywych zagranicznych milionerów, a wy myślicie, że on gdzie pracuje? W kuratorium? Data. Podpis. Przepiszecie to, Badura, na czysto, powstawiacie przecinki i przedłożycie do podpisu.

Nowelka telewizyjna napisana i wyreżyserowana przez Józefa Hena. Leciutka, króciutka humoreska, z jednej strony osadzona w PRL-owskich realiach, z drugiej strony będąc tylko ot, taką historyjką, która mogła się zdarzyć wszędzie i zawsze. Żadna rewelacja, czysta rozrywka między transmisją meczu pikłarskiego a "Dziennikiem Telewizyjnym". Zgrabny pomysł, niezłe (choć momentami nierówne dialogi), poprawne wykonanie, wdzięczna muzyka Krzysztofa Komedy, gromada lubianych aktorów... i konstatacja, że brakuje takich filmów dzisiaj - takich krótkich, 20-30 minutowych historyjek, czystej rozrywki, której nie psuje ambicja rozdymania prostej "story" do rozmiarów filmu kinowego czyli upychania dialogowej waty, pięciu min na minutę, szesnastu niepotrzebnych widoczków i czterdziestu produktplejsmętów.
- Bo wiecie, obywatelu inspektorze - wtrącił funkcjonariusz Badura - Dziś tę lukę wypełniają seriale.
- Badura, idźcie wy lepiej przepisywać ten protokół, dobrze?

Aż do gardeł naszych nie chcemy... czegoś tam.

O gromadzie znanych-lubianych aktorów już wspominałem. Wieńczysław Gliński jest jak zwykle przystojny i jak zwykle uroczy, Anna Milewska troszkę mi momentami zgrzyta, ale tylko momentami i tylko troszkę (głównie dlatego, że Józef Hen nie był reżyserem - puścił po prostu aktorów na żywioł i niech sobie grają, a ja się nie będę wtrącał). Bogusz Bilewski i Jerzy Turek są sympatycznymi, bezmundurowymi milicjantami, Jarema Stępowski i Aleksander Fogiel to aktorskie samograje, Wiesław Gołas bawi "na śmieszek", a Ewa Wiśniewska miga przez moment, ale jest tak ładna, że człowiek trochę żałuje, iż to nie ona grała główną rolę.

Można bez strachu, że się człowiek rozczaruje. Po pierwsze dlatego, że sympatyczne i przyzwoite, a po drugie dlatego, że film jest króciutki i nawet jeśli się komuś nie spodoba, to rozczarować się nim nie zdąży. 

Jedna gazeta, a tyle ciekawych tematów...


Varia
1. Do Bogusza Bilewskiego mówią w tym filmie "obywatelu inspektorze". Zabieg uniwersalizujący historię (brak munduru także) - w MO takiego stopnia nie było, ale znany był przecież sprzed wojny oraz z zagranicznych filmów i kryminałów.
2. "Jeden taki komplet był w Petit Trianon, a drugi u Branickich w Białymstoku". No to krótko był, bo szkice były z 1780 roku, a 22 lata poźniej Braniccy przehandlowali pałac królowi pruskiemu, zaś w 1807 roku przeszedł on na własność cara Aleksandra I.
3. "Markiza de Pompadour" była częścią filmowego cyklu nowelek Józefa Hena "Perły i dukaty". W jego skład wchodziły także "Ping-Pong" z Mieczysławem Czechowiczem, Wandą Koczeską i Zbigniewem Dobrzyńskim oraz o rok późniejsze "Perły i dukaty" z Gustawem Holoubkiem i Ewą Wiśniewską
4. Ciekawie ogląda się w tej nowelce Warszawę - jest sobie w tle, na tyle normalna i codzienna dla twórców, że nie zwracają uwagi na szczegóły, ale dziś oglądanie romantycznych spacerów na tle ruin Banku Polskiego albo kawiarenki, w której gruchają zakochani, a w w bliskim tle kolejne ruiny... No i te zapychające wszędzie ciężarówki, wywrotki z gruzem itd.
5. "Fakty i myśli" wychodziły naprawdę - było to bydgoskie czasopismo, popularyzujące kulturę laicką i światopogląd materialistyczny (oraz odwrotnie, oczywiście) i dość mocno angażujące się w życie kulturalne miasta i okolic.

Dziś romantyczna para ruszyłaby w romantyczny (i sponsorowany) spacer Mostem Świętokrzyskim
albo spotkałaby się w Arkadii


============
Markiza de Pompadour
1965
Czas:
26 minut
Reżyseria: Józef Hen
Scenariusz: Józef Hen
Obsada: Anna Milewska, Wieńczysław Gliński, Bogdan Baer, Bogusz Bilewski, Włodzimierz Boruński, Wiesław Gołas, Aleksander Fogiel, Jarema Stępowski, Janina Szydłowska-Kałuska, Jerzy Turek, Ewa Wiśniewska i inni

3 komentarze:

  1. "So that's a shezlong!" http://youtu.be/q2PDl6A1eoA?t=12m10s

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny ten dialog na początku!
    Szezlong - rekamierka - leżanka taka antyczna;)))

    OdpowiedzUsuń