2014-02-01

Fuks [1999]

Co robi człowiek, gdy kończy osiemnaście lat. Niektórzy pewnie stawiają na 3 x P (popić, popalić i pop.... popisywać się przed kolegami), ale bohater "Fuksa" postawił na czwarte "P": postanowił przedsięwziąć.

Przeciętny nastolatek na pojawienie się matki reaguje hendechochem

- Biznes, znaczy?
Poniekąd. Preferował podglądactwo i trzeba powiedzieć, że gust miał przyzwoity, bo kobita, którą podglądał, figurę miała, że daj Boże zdrowie i dwa tygodnie wolnego. Potem poszedł w "P" jak przestępstwo i podprowadził samochód Zuemu Biznesmenowi. Tu widz tropnął się, że coś nie gra - niby wóz podprowadzony został w celach popisowych i chłopak podrywał na niego podglądaną przez się laskę, ale z drugiej strony podłożył w kradzionym samochodzie pluskwy podsłuchowe, a sam wózek zwrócił właścicielom.
- "P" jak podstęp!
Gdyby tylko ktoś mógł mi wyjaśnić, czemu osiemnastolatek o imieniu Alex pokazał facjatę okradanym?... I to dwukrotnie, z czego raz tak głupio, że aż mi się włosy na łydkach podniosły.

Enyłej, intryga zaczyna się rozwijać. Podrywana laska okazuje się być pracownicą Zuego Biznesmena, Zuy Biznesmen planuje przekręt na grube pliki "tatusiów", osiemnastolatek specjalizuje się w elektronice...
- Jest genialnym konstruktorem tajemniczych cudeniek?
Jest sprawnym klientem ludzi, którzy sprzedają takie cudeńka, aczkolwiek nie bardzo wiadomo, skąd ma na to pieniądze, bo takie rzeczy do tanich raczej nie należą.
...dostęp do laski umożliwia osiemnastolatkowi dostęp do biznesmena, because of "P" jak "pluskwy" podkładane wszem i wobec.

A dlaczego ty masz większe cycki niż ja?

"P" jak podsłuch, "P" jak plan, "P" jak przekręt, "P" jak piersi, "P" jak policjant, pragnący pochwycić przestępcę.
- Czyli małolata?
Nie, Zuego Biznesmena. Małolat ma być tylko przydatnym pomocnikiem.

Intryga się wije, małolat kombinuje, policjant śledzi, a laska rozbiera się na tyle często i na tyle apetycznie, że połowa widowni nie zwraca uwagi na dłużyzny czy dziury w scenariuszu (bo co by było, gdyby pod wiaduktem zamiast Gajosa zjawił się inny policjant i główny bohater zamiast w intrydze, wylądowałby w celi z wyrokiem?)
- A druga połowa?
Druga połowa też nie zwraca uwagi, bo zajęta jest obgadywaniem laski, że ma brzydkie tipsy, niedobrane buty i gdzie ona do solarium chodziła, proszę ja ciebie, normalnie.
Ogląda się całość całkiem gładko, do głównego bohatera czujemy sympatię, do policjanta także, nawet Zuy Biznesmen nie budzi odruchów potępienia. Jest miło, bezboleśnie, bywa zabawnie, choć najszersze uśmiechy wywołują stroje głównych bohaterów i rany boskie, myśmy kiedyś rzeczywiście w takich ciuchach chodzili?

Oczywiście, wszystko kończy się... A, nie, nie - żadne tam "źle". Wszystko kończy się dobrze, wszyscy są happy, postaci uśmiechają się do siebie z sympatią, zło zostaje ukarane tylko troszkę, tak aby nie bolało, dobro tylko troszkę zostaje nagrodzone, żeby mu się w głowie nie przewróciło, widzowie dostają w finale zgrabnego twista i fajnego bon-mota, przyciemnienie... Koniec.

Pan Jędrula liczył na sequel

Grający głównego bohatera Maciej Stuhr dopiero się rozkręcał aktorsko, czasami popadał w sztuczność (to podśpiewywanie pod nosem, kamaaan...), czasem w sztuczność wrzucały go nie za dobrze rozpisane sceny czy dialogi - większość wpadek starał się przykryć młodzieńczym urokiem i ostatecznie wyszedł na lekki plus. Choć z tym młodzieńczym to lekka przesada - grał 18-latka, mając 24 lata. Agnieszka Krukówna była śliczna i zgrabna, i... i to wszystko. Pod względem aktorskim sytuowała się "poniżej Chwistka", a w postsynchronach wypadła wręcz tragicznie. Niestety, nie może się tłumaczyć ani "tradycyjnym w polskich filmach poziomem dźwięku" ani średnimi dialogami - jej postać należało zdubbingować, nawet gdyby głos miała podkładać Krystyna Feldman czy Krystyna Tkacz. Ktokolwiek dubbingowałby tę postać - poczynając od Nergala, na Władysławie Gomułce kończąc - byłby lepszy niż oryginalna Agnieszka Krukówna.

Sympatyczny drugi plan - Janusz Gajos w roli policjanta zagrał tradycyjnym Januszem Gajosem i oczywiście wszyscy polubili go od kopa, Adam Ferency był Zuy tylko troszkę, częściej wzbudzał uśmiech i sympatię, a najlepsze sceny filmu to właśnie duet Gajos-Ferency. Stanisława Celińska w roli najaranej sąsiadki bawiła, ale trochę na zasadzie samograja, Gabriela Kownacka zagrała przeciętnie (zresztą nawet ciężko mówić, że "zagrała" - weszła, wygłosiła dwie kwestie, uśmiechnęła się i poszła), a Tomasz Dedek zagrał Zuego Goryla i zrobił to jak trzeba. Parę znanych twarzy przewinęło się w trzecim planie - jedne były znane kiedyś, inne są znane obecnie, ale żadna nie przewinęła się w sposób jakoś szczególnie znaczący. 

"Cóż mogę powiedzieć? Kamera mnie kocha..."

Nic wielkiego. Ot, taki sobie filmik rozrywkowo-kryminalny, z przyjemną intryżką, z wykorzystaniem paru filmowych sztamp (ale "wykorzystaniem" tylko - nie "budowaniem na nich całego napięcia, fabuły, akcji, narracji, witzów i czego tam jeszcze"). Ktoś lubi cycki - proszę bardzo, ktoś woli bluzgi - ze trzy się znajdą. Scenariuszowo uszyty całkiem umiejętnie, powiedziałbym, że pod tym względem, to jeden z lepszych filmów pod-gatunku znanego jako "komedia lekko kryminalna z młodym Stuhrem". Przez moment chciałem użyć sformułowania "bezpretensjonalna", ale potem poczytałem wypowiedzi twórców i mi przeszło, bo gdy już zaczęli się wypowiadać na temat kręcenia "Fuksa", to polecieli takim "artyzmem z głębią", że aż mnie zemdliło. Kurczę, naprawdę taki wstyd powiedzieć: "Kręciliśmy kino rozrywkowe, fajnie się bawiliśmy, wyszło nieźle, wstydzić się nie musimy"? Naprawdę trzeba wciskać ludziom kity-i-smęty? Naprawdę trzeba odwoływać się do Vonnegutta i Formana, pierdzielić o "wielkim mieście odciskającym się i stanowiącym wyraziste tło, dylematach, dynamicznej narracji i jej niespotykanym rytmie"? Jeszcze tylko eschatologii derridiańskiej i postfoucaultowskiej liminalności brakowało. Ludzie, kuźwa, to był tylko kryminalik z cyckami i policjantem wpieprzającym hamburgery!

Można. Nie, żeby od razu warto, ale w chwili nudy lub grypki - można.

To nie knucie, to przeżywanie.


Varia
1. Produkcja: Telewizja Polska, Telewizyjna Agencja Produkcji Teatralnej i Filmowej, Agencja Produkcji Filmowej, Vision Film, Canal+ Polska, Skorpion Art. Czyli Zjednoczone Prywatno-Publiczne Siły Natury i Środowiska Filmowego za ciężkie pieniądze były w stanie wyprodukować dziełko zaledwie przyzwoite. Fajnie, że przyzwoite, ale bardzo przykre, że zaledwie.
2. Muzykę napisał (a raczej dobrał z paru ówczesnych hitów) Marek Kościkiewicz. Kiedyś duża postać na rynku muzycznym, lider DeMono itde. Dziś... nie wiem. Gugiel powiedział, że ma studio, restaurację i wystąpił na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej. Ech, co te wysokie tantiemy robią z artystów...
3. "muzyka Marka Kościkiewicza (...) ma szansę zasłynąć jako jedna z najciekawszych partytur w rodzimym kinie lat 90-tych". Padłem, wciąż leżę i piszę z podłogi. 8,25 Machejka w skali 10-stopniowej.
4. Produktplejsmęt - jak to w polskim kinie: skromność polityka, finezja spychacza.
5. "'Fuks' jest filmem lekkim, z wartką, pełną zaskoczeń akcją i wieloma gagami.[Jeden z tych gagów dowcipnie nawiązuje do legendarnej odzywki Józefa Nalberczaka: 'Wycieraj, wycieraj!', pochodzącej z filmu Janusza Zaorskiego 'Uciec jak najbliżej', red.]. "Dowcipnie nawiązuje", Matkoboskamarksistowska... Do TEJ sceny. Nawiązanie polegało na tym, że w "Fuksie" młody Stuhr mruczał pod nosem "Wycieraj, wycieraj", gdy Tomasz Dedek pucował samochód. Równie dobrze można snuć analogie między postacią, którą gra Adam Ferency a Juliuszem Cezarem, bo obaj mieli łysiny lub między "Fuksem" a "Obywatelem Kane", ponieważ w obu filmach bohaterowie chodzą w butach.
6. "Trzeba tylko zacząć od właściwej cyfry. Potem mamy trzy piknięcia, pięć piknięć i znowu trzy. Czyli mamy tylko dziewięć kombinacji pierwszej cyfry, reszta jest stała. Rozumiesz?" Rozumiem. "Skąd mogłem wiedzieć, że ta pieprzona gałka kręci się w obie strony?" Z filmów? Przecież to elementarz sejfów. "9 kombinacji w lewo, 9 w prawo, 9 na przemian zaczynając od lewej, 9 na przemian zaczynając od prawej, 9 zaczynając od dwóch w lewo (...) potem 2 x 9 po 3, zaczynając od lewej, 2 x 9 zaczynając od prawej (...) Słuchaj, to jest tylko 90 możliwości". Really? Mnie wychodzi inny wynik.
7. "...oświadczam, że chcąc dostać się do lokalu przy ul. Wojska Polskiego... Zgadza się na razie, tak?" Nie, nie zgadza się, bo Wojska Polskiego to jednak aleja (wcześniej "aleje").

"I że kiedy komuś sprytnie stanik zdjąć..." zdjąć... zdjąć... Cholercia, zaciął się.


============
Fuks
1999
Czas:
84 minuty
Reżyseria: Maciej Dutkiewicz
Scenariusz: Robert Brutter, Maciej Dutkiewicz
Obsada: Maciej Stuhr, Agnieszka Krukówna, Janusz Gajos, Adam Ferency, Stanisława Celińska, Tomasz Dedek, Gabriela Kownacka, Krzysztof Stelmaszyk, Dariusz Kordek, Ewa Sałacka i inni.

4 komentarze:

  1. Ja to zawsze miałam wrażenie, że Krukówna, którą wszyscy znali z ról kluseczkowatych dzieci i nastolatek z seriali dla młodzieży, zagrała w Fuksie, żeby pokazać, że heloł, jest już dorosła i ma piękne, zgrabne ciało ;)
    A poza tym zawsze podobała mi się scena, kiedy do bohatera ojciec mówi: Olek! - a syn go poprawia: Aleks!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i pokazała, i brawo, i bardzo dobrze, że pokazała, gorzej by było gdyby nie pokazała, gdyby się miało zmarnować. No!

      Usuń
    2. Prawda? Głodnego nakarmić, spragnionego napić, ciekawemu pokazać :-)

      Usuń
  2. Gajos przedni , pyszny , rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń